Sprawiedliwość jest nieefektywna

Sprawiedliwość jest nieefektywna Kaplow, L.; S. Shavell, "Any Non‐welfarist Method of Policy Assessment Violates the Pareto Principle"

Nieczęsto prestiżowe czasopisma ekonomiczne publikują artykuły prawników, ale jeśli tak się zdarzy, warto brać się za lekturę. Louis Kaplow i Steven Shavell z Harwardzkiej Szkoły Prawa na czterech i pół strony1 pokazali, że sprawiedliwość i efektywność, dwa fundamentalne kryteria oceny polityki gospodarczej, są ze sobą sprzeczne.

Co rozumiemy przez efektywność i sprawiedliwość? Ekonomiczna definicja efektywności jest związana z naszym… samopoczuciem. Wszyscy czerpiemy satysfakcję z konsumpcji dóbr i usług, dobrego zdrowia, spełnienia zawodowego i rodzinnego, poważania u innych oraz szeregu innych, w dużej mierze indywidualnych czynników. Poziom tej satysfakcji ekonomiści nazywają użytecznością2. Im wyższa jest moja użyteczność, tym lepiej mi się wiedzie, tym bardziej jestem zadowolony z życia. Użyteczność jest kluczowym pojęciem do zdefiniowania fundamentalnej dla ekonomii „efektywności w sensie Pareto”3. Dana sytuacja jest bowiem efektywna (w sensie Pareto), jeśli nie jest możliwa taka realokacja zasobów między różnymi osobami, że wszyscy osiągną wyższy poziom użyteczności. W pewnym sensie jest to minimalny warunek, jaki powinna spełniać alokacja zasobów, aby można ją było nazwać „dobrą”. Chyba każdy z nas na pierwszy rzut oka zgodziłby się, że alokacja która nie jest Pareto-efektywna nie jest pożądana – wszak możemy tak rozdzielić dostępne zasoby, że każdy będzie się miał lepiej. Standardowym sposobem na zapewnienie, że polityka rządowa będzie prowadziła do alokacji efektywnej w sensie Pareto jest założenie, że rząd dokonuje wyborów mając na celu maksymalizację dobrobytu społecznego, rozumianego jako średnią użyteczności obywateli.4 Jeśli dana alokacja nie jest Pareto efektywna, wówczas rząd jest w stanie zwiększyć użyteczność wszystkich obywateli jednocześnie, a zatem również zwiększyć dobrobyt społeczny.

Czym w takim razie jest sprawiedliwość? Kaplow i Shavell traktują ją w sposób bardzo ogólny jako dowolną cechę alokacji, która nie jest bezpośrednio związana z indywidualną użytecznością. Przez sprawiedliwość możemy rozumieć np. równość szans, bądź liberalną zasadę odpowiedzialności za własne życie. Załóżmy że rząd dba nie tylko o dobrobyt społeczny, ale również o sprawiedliwość, która, co ważne, nie jest w pełni odzwierciedlona w indywidualnych poziomach użyteczności. Skoro rząd dba o sprawiedliwość niezależnie od dobrobytu, oznacza to, że spośród dwóch alokacji o identycznej średniej użyteczności (nazwijmy je alokacjami A i B) rząd preferuje tę, która charakteryzuje się większą sprawiedliwością (powiedzmy, alokacja B). Kaplow i Shavell rozważają trzecią alokację A’, która różni się od alokacji A tylko tym, że dobrobyt społeczny jest odrobinę wyższy. Rząd zdecydowanie preferuje B względem A, zatem jeśli ta zmiana dobrobytu jest dostatecznie mała (lecz wciąż dodatnia), wówczas rząd będzie preferował B również względem A’5. W takim przypadku korzyść ze sprawiedliwości jest większa niż korzyść z odrobinę wyższego dobrobytu. Oznacza to, że rząd, który dąży do sprawiedliwości, wybierze alokację, w której wszyscy mają się gorzej niż mogliby – alokację nieefektywną w sensie Pareto. Warto podkreślić, że dążenie do sprawiedliwości nie implikuje, że rząd zawsze wybierze alokację nieefektywną. Autorzy pokazują raczej, że zawsze będą  istniały przypadki w których rząd będzie skłonny poświęcić dobrobyt każdej osoby w społeczeństwie jednocześnie aby zapewnić większą sprawiedliwość.

Kaplow i Shavell nie precyzują, co rozumieją przez sprawiedliwość i dzięki temu ich rezultat jest tak potężny. Według argumentu powyżej jakiekolwiek kryterium oceny polityki, które nie jest w pełni odzwierciedlone w indywidualnych użytecznościach, będzie czasami prowadziło do nieefektywności w sensie Pareto. Autorzy proponują zatem, żeby to dobrobyt społeczny, rozumiany jako średni poziom użyteczności, był jedynym kryterium oceny polityk. W tym względzie Kaplow i Shavell mnie nie przekonali – może warto czasem porzucić paradygmat efektywności Pareto? W szczególności, czy dobrobyt społeczny uzasadnia ograniczanie   indywidualnej wolności6? Prawnicy przekonali mnie za to, że ekonomiści mogliby się nauczyć zwięzłego pisania.

Dzisiejszą notkę wieńczy Temida Jerzego Cicheckiego, którego galerię możecie obejrzeć tutaj.


  1. Kaplow, Louis, and Steven Shavell. “Any Non‐welfarist Method of Policy Assessment Violates the Pareto Principle.” Journal of Political Economy 109.2 (2001): 281-286. 

  2. To pojęcie pochodzi od utylitaryzmu, w którym współczesna ekonomia jest bardzo mocno zakorzeniona. 

  3. Ten koncept pochodzi od słynnego włoskiego ekonomisty Vilfredo Pareto

  4. Nie musi być to średnia arytmetyczna. Możemy rozpatrzyć ogólniejszą średnią, w której różni obywatele otrzymują różne wagi. Wówczas zmieniając wagi możemy odnaleźć wszystkie alokacje efektywne w sensie Pareto. 

  5. Wymaga to pewnych technicznych założeń: rządowa funkcja celu musi być ciągła (a zatem rządowe preferencje muszą być racjonalne i ciągłe). 

  6. Ten konflikt jest zilustrowany przez słynny paradoks Sena