Jak (i czy) wytrwać w postanowieniach noworocznych?

Jak (i czy) wytrwać w postanowieniach noworocznych? Bénabou R., J. Tirole, "Willpower and Personal Rules", 2004

Nowy Rok sprzyja snuciu wielkich planów na następne 365 dni, najczęściej w formie postanowień o zmianie “na lepsze”. Zanim zrobicie listę tegorocznych obietnic, zobaczmy, co na ten temat ma do powiedzenia teoria mikroekonomii, w osobach tegozeszłorocznego noblisty Jeana Tirole’a i jego częstego współpracownika1 Rolanda Bénabou.2

Rzecz jest o klasycznych postanowieniach noworocznych, czyli przyrzeczeniach, które składamy… sobie samym. Czytelnicy zaznajomieni z podstawowymi ekonomicznymi modelami decyzyjnymi zauważą z pewnością, że snucie planów w oderwaniu od ich realizacji to zachowanie, które uzasadnić w prostym modelu “racjonalnego optymalizatora” niełatwo. U racjonalnego decydenta obietnica jest równoważna z implementacją. Jeśli np. koszty palenia przewyższają zysk z relaksu związanego z wyjściem na dymka, to nasz optymalizator nie powinen mieć problemu z rzuceniem. W przeciwnym wypadku – jeśli relaks jest ważniejszy niż zdrowe płuca – nie ma powodu, by walczyć z nałogiem.

Problem w tym, że w naszych codziennych decyzjach – zwłaszcza tych dotyczących przyjemności, takich jak zjedzenie dobrego ciastka, kupienie ślicznej sukienki na wyprzedaży, czy też zapalenia papierosa – towarzyszy nam problem, nazwany przez ekonomistów niespójnością czasową preferencji. Mówiąc po ludzku, choć w noc sylwestrową palacz czyniący mocne postanowienie rzucenia nałogu jest przekonany, że wyżej ceni zdrowie i pełen portfel niźli uczucie błogości po papierosie, to jego punkt widzenia zmienia się drastycznie, gdy w Nowy Rok budzi się z przemożną potrzebą nikotyny. Analogicznie, choć wielu z nas ceni sobie szczupłą sylwetkę, niekiedy chwilowo wyżej cenimy kawałek czekoladowego tortu.

Na szczęście dla naszego zdrowia i sylwetki, jest w naszej psychice coś, co może uratować naszą silną wolę w obliczu ciastka – chęć podtrzymania dobrego obrazu samego siebie. Jeśli ulegniemy zachciance, nasz obraz osoby konsekwentnej w swoich celach ulegnie zachwianiu i zepsuje nam nastrój. Dodatkowo, powtarzalność decyzji (o zjedzeniu bądź nie ciastka, o zapaleniu bądź nie papierosa) sprawia, że jeśli wytrwamy w abstynencji dziś, to zwiększymy swoje szanse na podtrzymanie tej decyzji jutro i pojutrze, budując coraz to lepszą autoreputację. I odwrotnie, potknięcia i sprawiają, że w przyszłości będziemy mieli gorszą opinię o sobie samym… chyba, że wpadkę wyprzemy ze świadomości, albo uzasadnimy – niekoniecznie prawdziwie – “wyjątkową sytuacją”. Obie te (podświadome) taktyki, niedoskonałą pamięć niepowodzeń i szukanie usprawiedliwiających okoliczności rozważane są w modelu jako dodatkowe mechanizmy zaburzające budowanie prawidłowej autoreputacji.

Podstawowy wynik z tego – ostatecznie całkiem skomplikowanego – modelu jest dość intuicyjny. Większa wiara w swoją silną wolę3 zwiększa szansę na dotrwanie w postanowieniu, co chyba nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Co ciekawe, autorzy postulują, że narzucenie sobie początkowo zewnętrznych ograniczeń – takich, jak wyjazd na dietetyczny obóz, czy też przekazanie swoich finansów w zarząd członkowi rodziny – może, paradoksalnie, zmniejszyć nasze szanse na zachowanie wewnętrznej dyscypliny w przyszłości – właśnie przez niemożność zbudowania dostatecznej wiary w swoją silną wolę.4 Z drugiej strony, zewnętrzne ograniczenia sprawiają, że przynajmniej w pierwszym okresie nie ma miejsca na potknięcie, które może zrujnować nasze mniemanie o sobie. Summa summarum, osobom przekonanym o słabości własnej woli tego typu “kaganiec” pomoże, tym o przeciętnej autoreputacji zaszkodzi, a jednostkom o silnym poczuciu samokontroli nie zrobi różnicy.

Kolejne ciekawy wyniki dotyczą skłonności do wypierania bądź racjonalizacji wpadek. Z niedoskonałością pamięci sprawa jest nieco prostsza – jeśli uda się ją przezwyciężyć np. poprzez prowadzenie zapisków naszych sukcesów i niepowodzeń, prawdopodobieństwo wytrwania w postanowieniu wzrasta. Na podobnej zasadzie działają inne mechanizmy nadzoru – grupy wsparcia, w których relacjonujemy zmagania z nałogiem, czy też aplikacje na komórkę, które przypomną o zaplanowanym treningu i wypomną jego pominięcie.

Czy jednak wytrwałość jest zawsze optymalna? Powiedzmy to szczerze – w wyjątkowych okolicznościach nawet najszlachetniejsze postanowienie może okazać się nierozsądne czy niepożądane. Nawet jeśli poważnie traktujemy swoją dietę odchudzającą, odmowa spożycia czegokolwiek podczas wesela ukochanej siostry czy też pierwszej kolacji u teściowej może być nie tylko udręką dla nas, ale i poważnym towarzyskim faux pas. Trudność polega na tym, że niełatwo jest ocenić, na ile wyjątkowość sytuacji uzasadnia odstępstwo od przyjętych zasad5, zwłaszcza, gdy wiemy, że mamy skłonność do racjonalizacji już poniesionych porażek. Jeśli połączyć brak wiary w siłę własnej woli z niepewnością dotyczącą umiejętności rozpoznania usprawiedliwiających okoliczności, postanowienie może przerodzić się w obsesję6 – innymi słowy, uporczywe trzymanie się nawet absurdalnych i kosztownych zasad z obawy przed utratą kontroli nad własnym zachowaniem. W tym przypadku już lepiej nie czynić postanowień, abyśmy nie stali się ich niewolnikami 😉

Ja na Nowy Rok postanawiam pracować nad autoreputacją… i zrobić porządną listę postanowień w przyszłym roku. A Wam życzę, żeby decyzje o wytrwaniu w postanowieniach były zawsze optymalne!

We wpisie wykorzystałam zdjęcie autorstwa Flood G., dostępne na licencji Creative Commons.


  1. Naliczyłam 10 wspólnych artykułów! 

  2. Roland Bénabou, Jean Tirole, “Willpower and Personal Rules”, Journal of Political Economy, 2004. 

  3. Autorzy zakładają, że prawdę o sile własnej woli można częściowo odkryć dopiero poprzez wystawienie jej na próbę, ale początkowe przekonanie o swojej niezłomności jest ważnym czynnikiem decyzyjnym. 

  4. To wskazówka dla rodziców – jeśli wierzyć autorom, zbyt surowe zakazy narzucone w wychowaniu mogą utrudnić dziecku wykształcenie własnego mechanizmu samokontroli. Nie wiem, co na to psychologia, chętnie się dowiem. 🙂  

  5. W artykule ta trudność to “niedoskonała atrybucja”, czyli problem z określeniem, jak trudne, czy bolesne były dla nas pewne sytuacje z przeszłości. 

  6. Autorzy używają sformułowania zachowanie kompulsywne, ale w języku polskim jest ono w moim odczuciu zarezerwowane dla poważnie wyglądającego zaburzenia psychicznego.