Obietnice bez pokrycia Charness G., M. Dufwenberg, "Promises and Partnership", 2006

Dziś krótko, o frapującym eksperymencie Charnessa i Dufwenberga (2006)1, który (trochę) przywraca nadzieję w ludzką przyzwoitość 😉 A tak poważniej mówiąc, opisuje jak możliwość komunikacji – nawet przez puste obietnice – tworzy szanse na współpracę między samolubnymi graczami.

Uczestnicy eksperymentu2 zostali dobrali w losowe pary, by zagrać razem w “grę zaufania” (trust game). Pierwszy z graczy (A) decydował, czy para weźmie udział w pewnej loterii, która mogła potencjalnie przynieść obu stronom zyski. Drugi z graczy (B) decydował, czy – gdyby zdarzyło się, że do loterii dojdzie3 – rzuci kostką, czy nie. Jeśli gracz drugi zdecydował się rzucić kostką, zgarniał 10$, dając również przeciętny zysk 10$ pierwszemu graczowi4. Rezygnacja z rzutu (pod warunkiem, że doszło do loterii) była dlań bardziej opłacalna – zgarnąłby wówczas wypłatę 14$, podczas gdy pierwszy gracz nie dostałby nic. Wiedząc o tym, gracz pierwszy mógł strzelić focha i uprzedzić złośliwość przeciwnika, nie przystępując do loterii w ogóle. Wówczas obaj gracze dostawali po 5$.

Nietrudno się domyślić, że dwaj samolubni gracze wybiorą strategie “nie wchodź do gry” i “nie rzucaj kostką”, które zaowocują wypłatą po 5$. Jednak gdyby potrafili zaufać, że przeciwnik jest skłonny odpuścić “głupią” strategię samolubną, by wspólnie osiągnąć lepszy wynik, wówczas wybór “wchodź go gry” i “rzuć kostką” dałby im średnio zysk w wysokości 10$. W losowo dobranych, rozdzielonych i nieznanych sobie dwójkach taką współpracę udało się osiągnąć zaledwie co piątej parze.

Dużo ciekawiej zaczęło się dziać, gdy uczestnikom zezwolono na komunikację, nawet w bardzo ograniczonym zakresie. Konkretniej, przed wyborem strategii, gracz drugi mógł napisać na kartce dowolną wiadomość do gracza pierwszego. Zdecydowana większość B5 skorzystała z tej możliwości, przy czym niemal dwie trzecie wiadomości to – bardziej lub mniej dosłownie wyrażona – obietnica rzucenia kostką. Obietnica, dodajmy, nie tylko bez pokrycia, ale i wbrew samolubnej strategii nierzucania. I choć mogłoby się wydawać, że na taką kiepską przynętę złapią się tylko leszcze, to rzeczywistość okazała się znacznie sympatyczniejsza. Nie tylko więcej graczy A zdecydowała się przystąpić do loterii, ale też większość obietnic B o rzuceniu kostką zostało zrealizowanych. Summa summarum, pełna współpraca udała się połowie par.

Wyjątkowo pominę (prosty) model, którym autorzy tłumaczą swoje wyniki – zainteresowanych odsyłam do artykułu. Mi osobiście wynik eksperymentu poprawił nastrój. To miłe, że nawet jeśli nie mamy twardych dowodów na uczciwość partnera, jesteśmy w stanie mu zaufać. To znacznie uprzyjemnia życie 🙂


  1. Gary Charness, Martin Dufwenberg, “Promises and Partnership”, Econometrica 2006 

  2. jak to zwykle bywa, Bogu ducha winni studenci 

  3. gracz drugi nie znał decyzji gracza pierwszego! 

  4. konkretniej 12$ jeśli wypadło 2-6 oraz 0$ jeśli wypadło 1 

  5. 38 z 42, czyli 90%