Pieter Breugel Starszy, Zabawy dziecięce

Nie odchudzaj się w ciąży! Figlio D., J. Guryan, K. Karbownik, J. Roth, "The Effects of Poor Neonatal Health on Children's Cognitive Development", 2014

Tym poradnikowym tytułem chciałam przyciągnąć nowe grono czytelników. Dzisiejszy artykuł1 pokazuje dlaczego odchudzanie w ciąży czy cesarskie cięcie na życzenie2 mogą nie być najlepszymi pomysłami. Oraz dlaczego Alessandra Ambrosio ma dziwne priorytety w życiu3.

Badanie przeprowadzone przez Karbownika i współautorów4 opiera się na założeniu, że stan zdrowia noworodka można w przybliżeniu opisać jego wagą przy urodzeniu. W cywilizowanym kraju można później taka informację o dziecku zestawić z jego wynikami edukacyjnymi i innymi informacjami o tym, jak sobie radzi w życiu5. W dużym uproszczeniu główny przekaz artykułu jest taki, że cięższe, a więc i zdrowsze przy urodzeniu dzieci radzą sobie później w lepiej w szkole. Badania tego rodzaju są ważne. Zwłaszcza sprawdzenie na ile niższa waga przy urodzeniu może być “nadrobiona” przez status społeczny i ekonomiczny rodziców lub w szkole przy użyciu sensownej polityki edukacyjnej.

Siła artykułu leży w jego stronie technicznej – łączeniu ciekawych zbiorów danych, wskazywaniu przyczynowości, wykorzystaniu ciekawych narzędzi etc.6 Zależność między wagą urodzeniową, a wynikami w szkole czy wynagrodzeniami była uprzednio sygnalizowana w literaturze przedmiotu. Nadal jednak nie wiemy, jak ta zależność jest stała w czasie7. Ani czy jest jednakowa we wszystkich grupach socjo-ekonomicznych. Autorzy udowadniają, że w obu przypadkach tak jest.

W badaniach tego typu niewiele wiemy o obserwowanych wielkościach – co jest przyczyną, co skutkiem, co jest efektem ubocznym, a co się zaplątało bez związku. Ciekawym rozwiązaniem dywagacji “co by było gdyby to dziecko było cięższe?” jest popatrzenie na… jego brata bliźniaka8. Jeśli obserwujemy wystarczająco dużo dzieci, to widzimy też wystarczająco dużo bliźniaków. Bliźniaki te chodzą do lepszych lub gorszych szkół, mają bogatszych albo biedniejszych rodziców, lepiej lub gorzej wykształconych i tak dalej. Autorzy pokazują, że efekt różnicy wag między dziećmi jest mniej więcej zbliżony we wszystkich rozpatrywanych przez nich grupach. Potwierdzają swoje wyniki analizując także rodzeństwa i jedynaków9. Pokazują też, że dobra szkoła jest w stanie poprawić wyniki edukacyjne dzieci, ale efekt wagi urodzeniowej nadal jest widoczny. Z drugiej strony, jeżeli trafi nam się cięższe dziecko oraz jeżeli mamy zasoby, żeby zainwestować w jego edukację, możemy osiągnąć lepsze wyniki, zatem czynnik rodziców i czynnik zdrowia przy urodzeniu są do pewnego stopnia komplementarne, ale mało jeszcze wiemy o tym mechanizmie.

Najbardziej nieoptymistycznym wynikiem artykułu jest brak możliwości nadrobienia pecha niskiej wagi urodzeniowej dobrą szkołą. Przeciętnie rzecz biorąc oczywiście10. W tym miejscu otwiera się nowy obszar badań nad programami, politykami i interwencjami edukacyjnymi oraz ich potencjalną skutecznością.

Reasumując, cięższe dzieci dostają na starcie przewagę kognitywną, którą utrzymyje się w początkowych latach edukacji. Co się dzieje później, dowiemy się, kiedy badane dzieci podrosną i będzie mozna zebrać dane na ich temat, stay tuned.

We wpisie wykorzystano obraz Pietera Bruegla Starszego “Zabawy dzieciece” z zasobów Wikimedia Commons,, dostępne na licencji Creative Commons.


  1. David Figlio & Jonathan Guryan & Krzysztof Karbownik & Jeffrey Roth, 2014. “The Effects of Poor Neonatal Health on Children’s Cognitive Development,” American Economic Review, American Economic Association, vol. 104(12), pages 3921-55, December. 

  2. Przy cesarskim cięciu na życzenie dość arbitralnie narzucamy dziecku moment narodzin. A może ono chciało jeszcze odrobinę podrosnąć? 

  3. Udział w pokazie VS wymaga restrykcyjnego trzymania wagi, w tym przypadku swojej i dziecka 

  4. Trochę poprzestawiałam kolejność autorów, stawiając naszego ulubionego na pierwszym miejscu. 

  5. W tym miejscu autorka niniejszej notki chciałaby dać upust swojej frustracji w temacie (nie)dostępności danych w Polsce oraz hiper-absurdalnych przyczyn tego stanu rzeczy (od ochrony danych osobowych po standardowe “nie da się”). 

  6. Z góry uprzedzam: niniejszy wpis nie oddaje całego kunsztu ekonometrycznego. Nie umiem tego przystępnie streścić w rozsądnej liczbie znaków. Dlatego też serdecznie polecam lekturę całego artykułu. 

  7. Być może nie ma się czym przejmować, bo różnice między kognitywnymi zdolnościami dzieci się wyrównują, szkoła pomaga słabszym nadrobić braki i dziecko jest kowalem swojego losu. 

  8. Bliźniaki mają te same predyspozycje genetyczne, wychowują się wychowują się w jednym domu, zatem jedyne, czym moga się różnić jest waga przy urodzeniu. Losowo jedno dziecko jest cięższe, drugie lżejsze. Zatem porównując bliźniaki jesteśmy w stanie wskazać wpływ wagi urodzeniowej na wszystko to, co się później tym dzieciom przytrafia. 

  9. Te analizy są już mniej precyzyjne ze względu na brak kontrfaktycznych bliźniaków, ale końcowy obrazek jest dość podobny. 

  10. Interpretacja proponowana przez Autorów do mnie nie przemawia, dlatego będzie tylko w przypisie. Stawiają oni hipotezę górnej granicy możliwości intelektualno-edukacyjnych, która ustala się na etapie życia płodowego. Osobiście nie kupuję tej argumentacji i postulowałabym jednak trzymanie się poręczy. Alternatywne wyjaśnienie proponowane przez Autorów – że szkoła nie wasze ma wiedzę i narzędzia wydaje się bliższa zdrowego rozsądku. I łatwiejsza do przetestowania ;).