Konsumpcja a wydatki

Konsumpcja a wydatki Aguiar, M.; E. Hurst, "Life-Cycle Prices and Production", 2007

Asia, chcąc wprowadzić więcej różnorodności na swoim blogu, poprosiła mnie, abym to ja napisał notkę w tym tygodniu. Wynikająca z tego różnorodność jest podwójna, ponieważ nie jestem mikroekonomistką lecz makroekonomistą. Podobnie jednak jak Asia, piszę doktorat w Europejskim Instytucie Uniwersyteckim we Florencji1.

Punktem wyjścia dzisiejszej notki będzie hipoteza dochodu permanentnego. Teoria została zaproponowana przez Miltona Friedmana w pracy z 19572 i od tego czasu na stałe weszła do kanonu neoklasycznej makroekonomii. Zasadza się ona na dwóch kluczowych założeniach:

  1. każda dodatkowa jednostka konsumpcji w danym okresie przynosi coraz mniej radości3;
  2. ludzie przez system finansowy mogą oszczędzać lub się zapożyczać w różnych okresach4.

Dysponując tymi dwoma założeniami dochodzimy do wniosku, że konsumenci będą się starali zrównywać poziom konsumpcji we wszystkich okresach swojego życia. Wniosek zilustrujmy ekstremalnym przykładem. Jesteśmy na pustyni w trzydniowej podróży. Wiemy, że w drugim dniu dostaniemy 6 litrów wody. W pierwszym dniu możemy jedynie skorzystać z życzliwości naszego współtowarzysza i skorzystać z jego wody, pamiętając jednak, że w dniach następnych będziemy musieli oddać nie mniejszą ilość wody5. W dniu trzecim wypijemy z kolei tylko tyle, ile udało nam się zachować po dwóch dniach podróży6. Chcąc przeżyć wyprawę, wypicie całej ilości wody w drugim dniu nie będzie najlepszym pomysłem. Zamiast tego lepszym jest pożyczenie pewnej ilości w dniu pierwszym, wypicie części naszego przydziału w dniu drugim i przeznaczenie pozostałej wody na dzień trzeci.

Przykład ten może zostać zastosowany do opisu zachowania konsumpcyjnego ludzi w mniej ekstremalnych warunkach. Będąc świadomym naszych zarobków po skończeniu studiów, z perspektywy hipotezy permanentnego dochodu opłacalnym jest zaciągnięcie kredytu studenckiego na sfinansowanie edukacji i konsumpcji przed wejściem na rynek pracy. Osiągnięte zarobki w czasie naszej kariery zawodowej poza bieżącą konsumpcją powinny spłacić zaciągnięty wcześniej kredyt i finansować również naszą przyszłą emeryturę7. Rozwiązanie to powinno być ściśle lepsze niż przymieranie głodem w wiośnie i jesieni naszego życia. Tak mówi teoria Friedmana.

Wnioski z modelu stały w ostrej opozycji do starokeynesowskiego nurtu, który nie uwzględniał faktu, że konsumenci mogą podejmować międzyokresowe decyzje przy użyciu rynków finansowych. W związku z tym potrzebne było empiryczne rozstrzygnięcie, która teoria nadaje się lepiej do prowadzenie polityki gospodarczej kraju. Przeprowadzono wiele badań empirycznych, współcześnie głównie z wykorzystaniem mikroekonomicznych8 danych na temat gospodarstw domowych. Badania wskazywały na to, że wydatki gospodarstw domowych w cyklu życia rosną osiągając maksymalny poziom, po czym spadają pod koniec. Osoby przechodzące na wyczekiwaną emeryturę zmniejszały swoje wydatki o 17%.

Wynik przez wiele lat był istotnym problemem dla zwolenników hipotezy permanentnego dochodu. W 2007 roku dwóch ekonomistów z ośrodków mocno kojarzonych z popieraniem teorii Friedmana, Erik Hurst z Uniwersytetu w Chicago i Mark Aguiar (wówczas) z Uniwersytetu w Rochester9 zwrócili jednak uwagę na bardzo prosty fakt pominięty w poprzednich badaniach. Wszystkie wcześniejsze prace koncentrowały się na spadku wydatków, które niekoniecznie muszą być tożsame ze spadkiem konsumpcji. Z kolei hipoteza Friedmana mówiła o wygładzaniu użyteczności właśnie z konsumpcji. Wykorzystując nowy zbiór danych na temat zachowań zakupowych gospodarstw domowych doszli do wniosku, że spadek w wydatkach rekompensowany jest większą ilością czasu poświęconą szukaniu najniższych cen. W swojej analizie oszacowali, że zwiększenie dwukrotnie czasu poświęconego na zakupy skutkuje spadkiem cen na dokładnie te same produkty10 rzędu 7-10%. Okazało się, że emeryci przeznaczając więcej czasu na zakupy byli o wiele bardziej skuteczni w kupowaniu tych samych produktów po niższej cenie, głównie dzięki wyprzedażom. W rezultacie mimo istotnie niższych wydatków ich konsumpcja wcale tak dramatycznie nie odbiegała od konsumpcji zabieganych pracowników korporacji.

Wynik ten kończy mój pierwszy wpis. Dla osób, które dobrnęły do końca piosenka w nagrodę!

We wpisie wykorzystałem zdjęcie wykonane przez Pam Morris dostępne na licencji creative commons.


  1. Tutaj możecie zerknąć na moją stronę. 

  2. Friedman, M. 1957. “The Permanent Income Hypothesis” [w:] “A Theory of the Consumption Function”. Princeton, NJ: Princeton University Press.  

  3. Zjedzenie dwóch pączków w dwa różne dni przynosi nam więcej radości, niż zjedzenie czterech pączków w jednym dniu. Liczba zjedzonych pączków się nie zmienia. Zadowolenia – dla większości z nas – już tak. 

  4. Niemniej, nie mogą pożyczyć więcej niż w całym życiu zarobią.  

  5. Robert Heinlein w swojej powieści “The Moon Is a Harsh Mistress” napisał There ain’t such a thing as a free lunch. W ekonomii popularyzatorem tego powiedzenia był wspomniany już Milton Friedman. 

  6. Nikt nam już wody nie pożyczy, bo wszyscy wiedzą, że dostaliśmy nasz jedyny przydział wody w drugim dniu. 

  7. W dzisiejszych czasach niepewnych emerytur bardzo ważne jest, abyśmy pamiętali o tym drugim celu.  

  8. To pokazuje jedynie, że w dzisiejszych czasach linia podziału na makro- i mikroekonomię wydaje się być coraz bardziej sztuczna. 

  9. Aguiar, Mark; Erik Hurst. 2007. “Life-Cycle Prices and Production.” American Economic Review, 97(5): 1533-1559. 

  10. Ich zbiór danych był na tyle dokładny, że nie tylko Coca-Cola była traktowana jako inny produkt niż Pepsi Cola, ale również dwulitrowa butelka Coca-Coli była zupełnie innym produktem niż butelka tego samego napoju o pojemności 1,75 l.