Wstępniak, czyli coś nie dla ekonomistów

Ten blog będzie o ekonomii. Ale nie, nie o takiej ekonomii, o jakiej myślicie, oglądając w telewizji panów w garniturach dyskutujących o podwyżce stóp procentowych bądź o dziurze budżetowej. Niestety, w ujęciu potocznym ekonomia jest utożsamiana z makroekonomią, a ekonomista to prawie jak polityk, tylko o wąskiej specjalizacji. Mam cichą nadzieję, że ten wizerunek uda mi się zburzyć, pisząc nie dość, że o ekonomii akademickiej, to jeszcze w ujęciu mikroekonomicznym, czyli bliżej człowieka niż systemu gospodarczego.

Mikroekonomia bada ludzkie zachowania i decyzje. Przy czym o ile faktycznie początki mikroekonomii skupiały się na decyzjach co-i-ile-kupić (jeśli nie można mieć wszystkiego…), o tyle teoria szybko zaczęła pączkować na obszary takie jak spędzanie wolnego czasu, wybór partnera, decyzje medyczne i strategie polityczne. A wkrótce również na zależności w sieciach społecznych, wymianę informacji. Parafrazując pewnego prokuratora: dajcie mi decyzję, a znajdę na nią ekonomiczny model. Choć niekoniecznie sensowny 😉

Jakie to ma przełożenie na stopy, dziury i kursy, czyli to, o czym rozmawiają telewizyjni (makro)ekonomiści? Ano ma, takie, że każda stopa, dziura i kurs wynika z decyzji jednostek, jak i na te decyzje wpływa. Jak? To rozumie w pełni tylko Daron Acemoglu1. Jedno jest jednak pewne – nie istnieje żaden tajemniczy osobnik zwany “rynkiem”, który złośliwie podnosi cenę kawy w starbuniu, istnieją za to rzesze hipsterów, którzy chcieliby, żeby ich ulubiona kawa dawała poczucie wyjątkowości. Analiza zachowania jednostki daje zatem nadzieję na przynajmniej częściowe zrozumienie fenomenów rynku w skali makro.

Ostrzegam: choć moim celem jest popularyzacja nauki, ten wpis jest ostatnim z założenia popularnonaukowym. Będę tu pisać o ciekawych – z mojego punktu widzenia – artykułach naukowych, czy to należących już do kanonu młodego (mikro)ekonomisty, czy też będących nowymi doniesieniami z frontu badań. Nie wiem, jak szeroka może być grupa potencjalnych czytelników, ale dam się w tej kwestii pozytywnie zaskoczyć. Zapraszam do lektury!


  1. ten żarcik (zawierający więcej niż ziarno prawdy) zrozumie tylko wąska grupka osób, która miała przyjemność zaznajomić się z dorobkiem Prawdopodobnie Najlepszego Ekonomisty Świata.