Europejska solidarność czy amerykański sen?

Europejska solidarność czy amerykański sen? Angeletos, G., A. Alesina, "Fairness and Redistribution", 2005

W rozważaniach na temat problemu nierówności, warto zauważyć, że akurat w Europie problem ten jest mniej palący niż np. w Stanach Zjednoczonych1. W rankingu krajów według współczynnika Giniego2 niemal wszystkie kraje naszego kontynentu plasują się w czołówce wyrównanych płac. Mimo tego, to Europejczycy czują potrzebę niwelowania nierówności – na tle świata stosunkowo niedużych – z pomocą rozbudowanego systemu podatków i świadczeń socjalnych. Czy słusznie?

Podstawą do dyskusji na temat redystrybucji dochodów jest społeczne postrzeganie relacji pomiędzy wysiłkiem a bogactwem. Czy to, jak zarabiamy jest wynikiem naszej ciężkiej pracy czy też szczęścia, koneksji, czy “dobrego urodzenia”? Okazuje się, że Europejczycy i Amerykanie mają na ten temat zupełnie inne zdanie. Aż 71% obywateli USA (versus 40% obywateli UE) nie wierzy w pułapkę ubóstwa, a 60% z nich (i tylko 26% Europejczyków) jest zdania, że biedni są po prostu leniwi. Z drugiej strony, ponad połowa mieszkańców Unii jest przekonanych, że wysokość zarobków zależy od życiowego farta – pogląd ten podziela mniej niż co trzeci Amerykanin.3 Nic więc dziwnego, że skromne świadczenia socjalne w USA cieszą się poparciem społecznym – nierówności dochodowe są uznane za “sprawiedliwe”.

Czy trafna jest idea amerykańskiego liberalizmu czy europejskiego państwa opiekuńczego? W swoim fascynującym artykule, George-Marios Angeletos i Alberto Alesina4 sugerują, że poglądy i polityka społeczna w UE i USA to dwie równowagi tego samego modelu.

Rozważmy społeczeństwo, w którym dochód jednostki jest wynikiem włożonego wysiłku i pewnego czynnika losowego. Załóżmy ponadto,5 że każdy obywatel poza własnymi zarobkami ceni sprawiedliwość społeczną, zgodnie z zasadą każdemu według zasług.6 Wówczas ewentualna redystrybucja dochodu ma na celu złagodzenie wpływu losowości na zarobki i za sprawiedliwy dochód przyjmuje wartość określoną wyłącznie przez nakład pracy.

Stopa podatkowa wybierana jest w powszechnym referendum,7 a pobory są wypłacane każdemu po równo. Oczywiście, bogaci wolą niską stopę podatku, biedni głosują na wysoką, a w ostateczności decyduje głos tzw. medianowego wyborcy.

System podatkowy prowadzi do redystrybucji dochodu, co zmienia bodźce do podejmowania wysiłku. W wyniku tej interakcji mogą pojawić się dwie równowagi.8 W jednej niska stopa opodatkowania motywuje do wzmożonego wysiłku, a w efekcie zwiększa jego względną rolę w determinacji dochodu. Nierówności są znaczne, ale społecznie “sprawiedliwe”. W drugiej równowadze, wysoka stopa podatkowa sprawia, że dochody rozporządzalne są bardziej wyrównane, ale i wyrównany jest wysiłek. To, paradoksalnie, zwiększa relatywny wpływ losowości na wysokość zarobków9, umacniając tym samym potrzebę redystrybucji. Rację ma zatem i amerykański self-made man i skandynawski socjalista.

A jak doszło do pojawienia się dwóch równowag po dwóch stronach Atlantyku? Autorzy10 sugerują, że wpływ na takie ukształtowanie się poglądów politycznych mogła mieć historia. Pogląd, że bogactwo jest zdeterminowane przez urodzenie był jak najbardziej słuszny przez dobre kilkaset lat istnienia podziałów klasowych w Europie, przez co polityka “wyrównywania szans” przez redystrybucję dochodów stała się szczególnie pożądana. Zupełnie inaczej przedstawiała się sytuacja świeżo podbijanego Nowego Świata, gdzie o sukcesie decydowała obrotność i pracowitość. I tak – w opinii Amerykanów, ale i w świetle opisanego dziś modelu – pozostało do dziś.

W nagłówku obraz Johna Trumbulla przedstawiający podpisanie Deklaracji niepodległości Stanów Zjednoczonych, czyli początek amerykańskiego snu.


  1. O takim RPA uprzejmie nie wspomnę. 

  2. Współczynnik Giniego jest miarą nierówności dochodów, przyjmującą wartość między 0 (gdy każdy zarabia tyle samo) a 1 (gdy jeden pasibrzuch zgarnia wszystko, a reszta – nic). Niższy współczynnik oznacza zatem mniejszą skalę nierówności. 

  3. Wszystkie dane pochodzą z Alesina et al.(2001). 

  4. George-Marios Angeletos, Alberto Alesina, “Fairness and Redistribution”, American Economic Review, Vol. 95, No. 4 (2005). 

  5. Podkreślam: to założenie. Tak być, oczywiście, nie musi. 

  6. Zauważmy, że tu sprawiedliwość jest elementem indywidualnej użytecznci, zupełnie inaczej niż w notce Pawła

  7. Autorzy zakładają, że rząd słucha obywateli. Szok! 

  8. Czytelnicy lepiej zaznajomieni z teorią mikroekonomii mogą być zaskoczeni wielością równowag. Nie wspomniałam bowiem o pewnym technicznym założeniu. Agent dokonuje wyboru w dwóch okresach – w pierwszym wybiera inwestycje (np. edukację) przy nieznanej (oczekiwanej) stopie podatkowej, w drugim – podejmuje pracę z już znaną stopą. Po szczegóły odsyłam do artykułu. 

  9. W grupie bogaczy podatek demotywuje do wysiłku, więc jeśli ktoś mimo wszystko zarabia dobrze, to raczej przez łut szczęścia. 

  10. Lekko przerabiając pierwotny model statyczny na pokoleniowy.