Aura dobroczynności czyli egoistyczny altruizm Andreoni J., "Impure Altruism and Donations to Public Goods: A Theory of Warm-Glow Giving", 1990

Każdy ekonomista wie, że człowiek to istota racjonalna, kierująca się korzyściami i egoistyczna. Każdy nieekonomista wie, że każde z tych założeń w rzeczywistym świecie nie do końca się sprawdza. Z egoizmem pożegnać się jest ekonomistom najtrudniej – zasada maksymalizacji użyteczności stoi u podstawy właściwie wszystkich używanych modeli. Jak to zatem pogodzić z faktem, że liczbę organizacji charytatywnych można liczyć wręcz w tysiącach, a z drobniejszymi przejawami altruizmu spotykamy się właściwie codziennie?

Jedną z pierwszych teorii na ten temat przedstawił specjalista od pytań spoza obszaru ekonomii, Gary Becker1. W jaki sposób Becker obalił założenie o egoistycznym zachowaniu? Nawet nie próbował tego zrobić. Po prostu założył, że egoistyczne pobudki również mogą motywować ludzi do zachowań altruistycznych. W myśl jego teorii dla niektórych ludzi, los drugiej, zazwyczaj bliskiej, osoby jest równie ważny co jej własny. Mówiąc językiem  ekonomii – dzięki temu, że polepszam twoją sytuację, rośnie moja użyteczność.

Nieludzkie? Na obronę ekonomistów można powiedzieć, że to nie jest ich całkiem oryginalny koncept – Becker oraz jego naśladowcy garściami czerpali z osiągnięć socjobiologów, zwłaszcza Edwarda Wilsona. Ci głoszą do dziś, że wszelkie zachowania altruistyczne w świecie zwierząt (a więc i pośród ludzi) są tak naprawdę spowodowane egoistyczną chęcią zachowania własnej puli genetycznej. To dlatego najczęstszą formą altruizmu jest ten między rodzicami i dziećmi2. Z kolei wobec obcych jednostek dochodzi do tzw. altruizmu odwzajemnionego (reciprocal altruism), czyli pomocy w nadziei na uzyskanie tego samego w bliżej nieokreślonej przyszłości.

Z rozumowania Beckera i jego kontynuatorów wynika jednak, że jeśli nasze działanie jest motywowane chęcią poprawy losu bliźniego, to powinno nam być obojętne, w jaki sposób do tej poprawy dojdzie. W szczególności, jeśli zwiększą się wydatki państwa to aktywność dobroczynna powinna zmaleć (lub odwrotnie). W rzeczywistości nie jest to takie proste. Datki faktycznie maleją, ale spadek ten jest zdecydowanie mniejszy niż sugeruje teoria.

Odpowiedzi dlaczego tak się dzieje udzielił James Andreoni3. Sformułował on teorię warm glow giving, co na polski możemy przełożyć jako „aura dobroczynności”4. Oznacza to tyle, że zachowując się altruistycznie roztaczamy wokół siebie aurę dobroczynności, tym samym polepszając swoje samopoczucie. W konsekwencji, wielkość wsparcia charytatywnego jest niezależna od czynników. Tak, los osoby, której pomagamy tak naprawdę umiarkowanie nas obchodzi!

Jak to działa w praktyce sprawdzili np. Heidi Crumpler i Philip Grossman5. Uczestnicy zorganizowanego przez nich eksperymentu dostali do dyspozycji 10 dolarów, z możliwością zabrania ich ze sobą bądź wpłaty na wybraną przez siebie organizację. Jednocześnie, jakaś zewnętrzna instytucja również wpłaca 10 dolarów, ale przy założeniu, że wpłata od uczestnika eksperymentu zmniejsza tę kwotę. Czyli decyzja uczestnika nie ma absolutnie żadnego wpływu na los organizacji – ta i tak  dostanie 10 dolarów.

Efekt? Wpłaty dokonało 57% uczestników. Aura dobroczynności niewątpliwie nad nimi rozbłysła.


  1. Gary S. Becker, “Altruism, Egoism, and Genetic Fitness: Economics and Sociobiology”, Journal of Economic Literature Vol. 14, No. 3 (1976).  

  2. Tzw. reguła Hamiltona pokazuje, że prawdopodobieństwo altruistycznego zachowania jest wprost proporcjonalne do stopnia pokrewieństwa. 

  3. James Andreoni, Impure Altruism and Donations to Public Goods: A Theory of Warm-Glow Giving, The Economic Journal, Vol. 100, No. 401 (1990).  

  4. Za to wyjątkowo efektowne, ale i celne tłumaczenie dziękuję Maciejowi Bukowskiemu. 

  5. Heidi Crumpler, Philip Grossman, An experimental test of warm glow giving, Journal of Public Economics 92 (2008), 1011–1021.